wtorek, 18 listopada 2014

Niewidzialny, a jednak? Pt. 1


Tytuł: Niewidzialny, a jednak?
Gatunek:Fluff, obyczaj.
Pairing: Lay/Minzy (EXO & 2ne1)
Ostrzeżenia: Brak
Opis: Minzy, Kai i Lay to tylko trójka z wielu tancerzy uczęszczających na lekcje "mistrza V.I". Wszyscy jednak zjawili się u niego z tego samego powodu
- chcą rozwijać swoją pasję,udowodnić coś sobie i innym, móc wyrażać siebie... Niekoniecznie słowami.


Opadł na podłogę cały spocony, z rozszalałym sercem i płytkim oddechem. Kolejny dzień w raju - pomyślał średniego wzrostu chłopak mierzwiąc swoje brązowe,
uroczo skręcone włosy. Kolejna godzina treningu, znów ten specyficzny zapach, który niemiłosiernie drażnił jego śluzówki. Uniósł niemrawo głowę spostrzegając,
że mężczyzna stojący przy ogromnym lustrze wymachuje rękoma aby zwrócić uwagę uczniów. Zaśmiał się cicho. Jak to możliwe, że ten człowiek ma w sobie tyle energii.
Lay wiedział co prawda, że "mistrz V.I" to zawodowiec, jednak po czterech godzinach spędzonych na mozolnym powtarzaniu kilku kroków (nie wspominając nawet o "lekkiej,
pokrzepiającej serce bryzie"), nawet najlepszy miałby dość. Jednak nie Seungri. Grupa, którą uformował składała się z naprawdę zdolnych tancerzy, więc to
powtarzanie nie miało nic wspólnego z niejasnościami. Choreograf był po prostu perfekcjonistą. Wymagał na zajęciach szczególnego skupienia i wkładu. Co zaś było
warte swojej ceny. V.I był sławny w swoim światku, zespoły wychodzące spod jego skrzydła prezentowały się niesamowicie. O niektórych nawet było głośno. Przykładu
nie trzeba szukać daleko. W ostatnim roku kilku uczniów wykazało się oszałamiającymi zdolnościami, więc Seungri uformował z nich osobną drużynę nazwaną później
BTS. Chłopcy znajdowali się na ustach każdego odkąd przystąpili do ABDC. Co prawda nie wygrali, ale byli ogromnym natchnieniem dla młodych Koreańczyków, którzy widząc
jak wiele mogą osiągnąć nawet młodzi ludzie, masowo zaczęli się zgłaszać do szkół tańca. Jednym z takich ludzi był Lay, który właśnie w tej chwili przypatrywał się
zabawnemu mężczyźnie z naprzeciwka. Mimo iż V.I wymagał wiele, to na lekcjach nikt nie narzekał, był pogodnym i niezwykle energicznym człowiekiem, którego uśmiech
sprawiał, że aż chciało się na niego patrzeć. W tej chwili oznajmiał swoim podopiecznym coś, co wzbudziło u nich szczególne zainteresowanie. Bowiem w następnym
tygodniu miały być organizowane kolejne formowania grup. Wzrok chłopaka przeniósł się na dziewczynę w kącie sali. Jej szeroki uśmiech wywołał u Laya nieświadomy
rumieniec. Każdy jej gest, śmiech, wszystko co jej dotyczyło wywoływało u niego przyjemne mrowienie w brzuchu. Minzy - bo tak miała na imię dziewczyna, była nie tylko
piękna, jej taniec zachwycał wszystkich. Płynność ruchów, giętkość, miała wszystko. Często zwracano się do niej Ero Minji, z racji odczuć, jakie wywoływała choćby
jednym ruchem biodrami. Mimo śmiałego tańca dziewczyna osobiście była bardzo cicha. Nieśmiało zaczesywała włosy za ucho, rzadko się wypowiadała, czasem tylko skinęła
głową. Z zamyślenia wyrwał Laya przysiadający się do niego chłopak. Nim zdążył unieść głowę ten poklepał go po plecach i zaśmiał się głośno.
- Słyszałeś? Czekaliśmy na to tak długo!  - Wykrzyczał wręcz pozytywnie naładowany. Zmierzwił i tak niesforne włosy po czym znów przemówił do przyjaciela. -
Pokażemy im wszystkim! - skwitował w końcu spoglądając na Laya wyczekująco.
- Kai... Ja wciąż nie jestem pewien. - Odetchnął głęboko podpierając się rękami podłogi. - Nie chcę się ośmieszyć. Tym bardziej na oczach... -jego spojrzenie
przemknęło niezauważalnie przez sylwetkę zaabsorbowanej inną rozmową Minzy. - na ich oczach. - dokończył w końcu drapiąc się nerwowo w tył głowy.
Lay od dawna chciał udowodnić dziadkom, że jest czegoś wart, że robiąc to, co kocha będzie w stanie się utrzymać. Jednak nawet po tylu przepełnionych pracą latach
nie był w stanie przekonać samego siebie.
- Daj spokój! Przecież tyle na to pracowaliśmy. - Kai potrząsnął ramieniem przyjaciela. - Jestem pewien że oboje zawojujemy świat! - mówiąc (a właściwie wykrzykując)
te słowa machał rękoma górze. - Lay, wierzę w Ciebie.
Młodszy zdecydowanie wiedział co zadziała na hyunga. On potrzebował tych słów, potrzebował oparcia. Mieć świadomość tego, że jest na tym świecie ktoś, kto zawsze
będzie trzymał kciuki.
Rozmowę przerwało klaśnięcie w dłonie Seungriego, które symbolizowało koniec zajęć. Do powolnie wstających chłopaków podeszła wyraźnie rozbawiona czerwonowłosa.
Znów ten uśmiech. Dziewczyna skinęła głową na Laya po czym otuliła Kaia swoimi ramionami. W końcu, to już ich 3 miesiące razem.





A/N - Do dooom! Nie mogłam się oprzeć dodaniu czegoś jeszcze dziś. Chyba nie spotkałam jeszcze Lay/Minzy, a przynajmniej nie w polskiej wersji językowej, więc postanowiłam się tego podjąć! Mam nadzieję że się spodoba. Do następnego. ~

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz